Raczańskie Klimaty cz. I

Dzień pierwszy. Atakujemy Krawcowy Wierch, Halę Rysiankę i Lipowską. Od Zwardonia czeka nas prawie 20km dojazdu asfaltem. Startujemy o 9:35! Wspinaczkę rozpoczynamy w Glince. Z początku asfaltowy podjazd zamienia się w drogę wyłożoną betonowymi płytami by wreszcie przeistoczyć się w polną drogę i leśny szlak. W ciągu niecałych 15 minut wspinamy się o 175m na odcinku 1km. Nachylenie dochodzi do 26% (17% średnia) o czym przekonuje się Grzesiu stając dęba na tylnym kole i zaliczając spektakularną glebę! Koło południa docieramy do schroniska na Krawcowym Wierchu. Oszczędzę szczegółów ponieważ nie potrafię kląć jak Piłsudski. Dlaczego? Ano dlatego, że śliczny i w 100% przejezdny szlak został zamieniony częściowo w zaorane bagno, którego czasem nie sposób ominąć. Zjazd do Złatnej obfitował w błoto i niespodzianki w wykonaniu drwali. Ochrona Beskidów idzie pełną parą a niezdewastowanych szlaków jak do tej pory nie spotkaliśmy. Za to spotkaliśmy wspaniały okaz siedzący sobie spokojnie na pajęczynie i czekający aż coś mu wpadnie do talerza. Kolejny podjazd dnia to droga czarnym szlakiem na Halę Rysiankę. Tutaj jednak zmieniamy nieco trasę i po krótkim podejściu przez las docieramy do niebieskiego szlaku prowadzącego na Halę Lipowską. Dopiero stamtąd uderzamy na Rysiankę. Na Rysiance jak to na Rysiance. Dostępność tego miejsca sprawia, że i dzisiaj przetaczają się tędy tabuny stonki. Szybko uciekamy więc z powrotem na Lipowską, gdzie panuje względny spokój. Schronisko na Lipowskiej kusi nas przyzwoitą kuchnią i dającymi się wytrzymać cenami. Szybko biegniemy do kuchni po żurek z jajkiem i kiełbasą na naturalnym ponoć zakwasie. Pycha, rzeczywiście dawno nie jedliśmy tak dobrego żuru poza własną kuchnią. Ostemplowani ruszamy w dalszą drogę. Pozdrowienia z Lipowskiej! Wybierać jest w czym. My kierujemy się po znakach żółtych w kierunku wsi Ujsoły. Zjazd prowadzi w większej części otwartymi zboczami i zapewnia dużą dawkę niezapomnianych widoków. Szeroka droga nie jest zbytnim wyzwaniem ale przynajmniej nie jest zmasakrowana zrywką drewna. Na skrzyżowaniu szlaków zmieniamy kolor znaków. Do asfaltu docieramy czarnym szlakiem prowadzącym z początku szutrową drogą a później wąską ścieżką wśród pól, zarośniętą do tego stopnia, że prawie nie widać dokąd jedziemy.

Relacja: piaseq

 
Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są własnością bbRiderZ.pl. Udostępnianie, wykorzystywanie, publikowanie bez pisemnej zgody jest zabronione.
Nierod, PSQ