Garda - byłem w raju

O tym, że okolice jeziora Garda we Włoszech są świetnym miejscem do jazdy na rowerze, wiadomo nie od dziś. Kto tam był, zapewne to potwierdzi, kto jeszcze nie był, ten z pewnością przynajmniej o Lago di Garda słyszał, bo szlaki i miejsca takie jak Tremalzo, Via del Ponale, Monte Baldo czy Monte Altissimo zdążyły obrosnąć już w legendy... A więc tuż po przejechaniu mety MTB Maratonu w Karpaczu pakujemy sprzęt do auta i pędzimy porzeczy do hotelu. Szkoda czasu, nawet nie myjemy rowerów , a mój by się przydało . Szybkie pakowanie ,prysznic i ruszamy tam, gdzie spełniają się najśmielsze sny pasjonatów MTB. Jezioro Garda i otaczające je góry już na nas czekają. Droga długa , ale dzięki umiejętnościom mojego kolegi Wojtka ,mija w miarę szybko. Niestety , na skutek małej zmiany planu , lądujemy w pobliżu Gardy już w niedziele po południu ,a hotel mamy dopiero od poniedziałku. Nocujemy w mieście….. tam tez spędzamy popołudnie racząc się pyszną włoska kuchnią i zbierając siły na to co nasz już od poniedziałku czeka.

Poranek budzi nas lekko pochmurny , ale już gdy dojeżdżamy nad samo jezioro Garda, jest piękne słońce. Widoki zapierają dech w piersiach, takiego pięknego połączenia gór i wody jeszcze nie widziałem. Droga wije się wykutymi w skale serpentynami, zjeżdżamy w dół do miejscowości Tobole, gdzie mamy hotel. Nasz hotel jest niewielki ,na końcu pięknej brukowanej włoskiej uliczki. Pokoje już są gotowe, więc się instalujemy. To co tu przyciąga miłośników kolarstwa to nie tylko trasy ale i zaplecze. Nasz hotel jest doskonale przygotowany pod nasze potrzeby, serwis, myjnia, pomieszczenie na rowery nawet specjalne szafki na buty by nie biegać po hotelu w SPD i nie hałasować. Ale do rzeczy. W pierwszy dzień po południu ruszamy z hotelu do miejscowości Riva del Garda skąd trasą Via del Ponale w kierunku drugiego jeziora Lago di Ledro. Piękne widoki onieśmielają, aż nie wieżę w to co widzę…. Trasa wijąca się zboczem wykuta w skale w dole Jezioro Garda. Lekko pod górę, czasem trochę ostrzej, jest gorąco, emocje i radość. Śmigamy zjazdem ową słynną drogą od Tremalzo do przełęczy Passo Notaprzy wąwozie Ponale. Kontynuujemy okrążając jezioro Lago di Ledro...płaską szutrowa ścieżką. Wiem, Wiem,lajtowo, ale musimy pamiętać że jutro atakujemy Monte Altissimo. Po powrocie oczywiście pyszna włoska kuchnia i odpoczynek. Siedząc wieczorem w klimatycznym włoski miasteczku przy lampce wina dochodzę do wniosku że właśnie umarłem i jestem w raju

Następnego dnia wstajemy rano jemy śniadanie, oj węglowodanów dziś trochę spalimy . Dziś atak na Monte Altissimo(Altasimo di Nago) 2079m.n.p.m. Przypomnę tylko że jezioro oraz nasz hotel znajduje się na wysokości 65m.n.p.m. , czyli ponad 2000m w pionie za jednym podjazdem ….. zapowiada się upał… Nasza wyobraźnia podpowiada co nas może czekać wiec zabieramy duży zapas wody oraz jakieś jedzenie i ruszamy. Wspinaczkę zaczynamy wprost spod naszego hotelu najpierw asfalt potem bruk i znów asfalt, trochę szutru. Cały czas pod górę, wąska droga poprzez malowniczą włoska wioskę. Jeszcze jedno to co jest tu piękne to ten spokój, ludzie nigdzie nie biegną, gonią, a jedynie się uśmiechają i pozdrawiają…. u nas w Polsce takie zachowanie od razu było by kojarzone ze spożyciem napojów rozluźniających lub zielonego suszu z krzaku wiecznej wesołości . Wspinamy się, jezioro zostaje w dole, mija godzina, druga, upał niemiłosierny…. woda ubywa …. Nigdy jeszcze nie jechałem tak długo pod górę a tu jesteśmy w połowie dopiero .Droga wije się serpentynami , mijamy jakieś klimatyczne chatki ludzi tu mieszkających, pozdrawiają jadący z góry kolarze. Wraz z e zmiana wysokości zaczyna być odrobine chłodniej i powietrze jakieś odrobine lżejsze, po trzech godzinach wspinaczki zaczyna się szutrowa droga. Takie podłoże jest typowe dla tych gór i niebezpieczne. Mnóstwo malutkich kamyczków a pod spodem ubity twardszy grunt. Chyba nie musze mówić czym to może grozić przy za szybkim wejściu w zakręt ? A przepaści tutaj są bardzo fajne  . Zbliża się czwarta godzina wspinaczki, zapasy wody się kończą …. szlak jest coraz węższy … widoki urywają….. znaczy zapierają dech.

Zdobywamy Monte Vargana 1780m.n.p.m. spotykamy zjeżdżających z góry kolarzy , rozmawiamy, pytamy o wodę. Odpowiadają ze nie ma opcji na strumyk czy cos takiego a przed nami najstromszy 3 km etap naszej podróży. Naradzamy się… to nie są małe góry, nie tak jak w Beskidach …. podczas naszej wspinaczki widzieliśmy lądowisko dla helikoptera nie chcielibyśmy się nim przelecieć…. Postanawiamy…. W związku z kompletnym brakiem wody, upałem ponad trzydzieści parę stopni odpuszczamy atak na szczyt….. przegrać z górami to żaden wstyd…. wrócimy tu…. Zjazd to już sama przyjemność, miejscami pod 70-80 km/h… wiatr we włosach i nareszcie trochę chłodniej  My w dół, pędzimy jakbyśmy mieli zaraz wjechać w piękny lazur jeziora Garda. Dojeżdżamy do hotelu, stajemy….. ostatni rzut oka na szczyt, „Dziś z Toba przegrałem ale nie odpuszczę Ci, wrócę tu i zdobędę Cię! „. Po chwili dopiero czujemy zmęczenie i odwodnienie, kreci nam się w głowach … wody….

Odpoczywamy regenerujemy się….. w głowach milion myśli „ a może trzeba było atakować, może byśmy dali radę…” Może i robię czasem w górach rzeczy szalone ale trzeba być rozsądnym…. To była dobra decyzja ! Nasze palny na następny dzień ulegają zmianie późnym popołudniem….. okazuje się że musimy wracać, więc szybkie pakowanie i w drogę ! W nocy szybko przelecimy… Mój kolega Wojtek z którym miałem ogromną przyjemność eksplorować góry wokół jeziora Garda, jest nie tylko dobrym kolażem ale i wspaniałym kierowcą więc podróż powrotna była bardzo emocjonująca  ( Garda- Bielsko nie całe 9 godz ) Tereny wokół jeziora Garda to niesamowite miejsce, nie zobaczyłem nawet jednej dziesiątej tego co tam można zobaczyć, niesamowite miejsca. Serdecznie polecam wszystkim głodnym piękna gór, wody i dobrego MTB. Ja tam na pewno wrócę , mam rachunki do wyrównania…. Spotkamy się na szlaku ?

Relacja: Maciej

 
Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są własnością bbRiderZ.pl. Udostępnianie, wykorzystywanie, publikowanie bez pisemnej zgody jest zabronione.
Nierod, PSQ