Halami Beskidu Żywieckiego

W sobotę rano ruszamy do Żabnicy, w pięcioosobowym składzie, skąd zaczynamy nasz trip rowerowy. Po zmontowaniu sprzętu i uzupełnieniu zapasów w sklepie ruszamy asfaltem na Halę Boraczą. Podjazd idzie gładko, przy schronisku jesteśmy po około 20 minutach.

Chwila przerwy i ruszamy dalej. Czarnym, a następnie żółtym szlakiem kierujemy się na Halę Lipowską i Rysiankę. Z Rysianki zjeżdżamy singlem do węzła szlaków i ruszamy w kierunku Romanki.

Jako że jedziemy zbyt szybko, przejeżdzamy prawie całą Halę Łyśniowską, po czym orientujemy się, że mineliśmy żółty szlak. GPS potwierdza nasze założenia :) Powrót i po chwili trafiamy na właściwą ścieżkę.

Na Romankę docieramy po przebiciu się przez leżące ścięte drzewa. Oj sporo trzeba było obejść. Na szczęście Maciek ma dobrą orientację w terenie i wyprowadził nas prosto na szlak. Na szczycie kilka minut przerwy i ruszamy na obiad na Halę Lipowską.

Na zjazdach Marek zostawia nas daleko w tyle. Przy okazji zaliczam snake`a, co staje się powoli coraz bardziej wkurzające. Na Rysiance znowu wszyscy jesteśmy w komplecie. Hala Lipowska wita nas tłumem ludzi. Na szczęście jedzenie w tym schronisku może to wynagrodzić.

Pozostał już tylko zjazd zielonym na Boraczą. Uwielbiam ten odcinek, lecz ze względu na łyse gumy nie poszaleję dziś. Zjazd meg a przyjemny, lecz pozostało nam już tylko dotoczenie się asfaltem do auta.






Relacja: Dawid

Foto: Dawid i Marek

 
Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są własnością bbRiderZ.pl. Udostępnianie, wykorzystywanie, publikowanie bez pisemnej zgody jest zabronione.
Nierod, PSQ