Leskowiec

W tym roku było już wiele ciekawych dni i tripów spędzonych na wspólnym kręceniu, przeważnie w mniejszych grupkach Bbridersów, ale sezon tak naprawdę otwiera klasyk Beskidu Małego, czyli trip na Leskowiec. Kto mógł zarezerwował sobie termin w kalendarzu i wyruszyliśmy o 8 rano na Przegibek w ekipie 9 osób z pod Gemini (w tym gościnnie Bartek z Dąbrowy Górniczej). W Międzybrodziu dołączyli jeszcze Karel i Darek z Andrychowa, po czym ruszyliśmy całą ekipą w stronę Żaru, grupetto ubrane w stroje BBriderZ robiło wrażenie na okolicznych mieszkańcach. W Międzybrodziu odbiliśmy na zielony szlak, który miejscami nakazywał całować mostek. Po 3km konkretnego podjazdu dotarliśmy do czerwonego szlaku, gdzie rozdzieliliśmy się na 2 grupki, tych co jechali przed siebie i tych co chcieli podziwiać jeszcze widoki. Zbiórka ekipy była na Kocierzu, tam szybka fotka do archiwum i dalej w kierunku Potrójnej, gdzie był kolejny punkt zbiorczy. Pogoda nie pozwalała się napawać widokami, ale można się było cieszyć się jazdą, walczyć z terenem. Czerwony szlak z Żaru przez Kocierz na Potrójną był bardzo fajny i urozmaicony, mieszanka wszystkiego, więc nudy nie było, niektóre fragmenty techniczne, inne szybkie lub krótkie pionowe ścianki, ale cały w siodle, można było poczuć płynność i radość z jazdy.

Na Potrójnej pomimo, że niedaleko od Kocierza, to sporo czasu było trzeba czekać na ostatnich, wiec decyzja zapadła, że następna zbiórka już na Leskowcu. Z faktu, że byliśmy już na odpowiedniej wysokości to droga na szczyt Leskowca przebiegała interwałowo, raz w dół, aby zaraz wąską techniczną ścieżką wspinać się do góry, a potem znowu technicznie w dół. Można było poczuć smak MTB i zdać egzamin z techniki, aby podjechać i zjechać po korzeniach, po kamieniach, po wąskich singlach wśród błotnych kałuż… Na Leskowcu trudno było podziwiać widoki, bo jakieś dziwne chmurki, widać tylko ośnieżoną Babią Górę, a Tatr już nie, poza tym wiał zimny wiatr, a my tylko w lekkich strojach kolarskich, a nie jak piesi turyści w polarach i softshellowych kurtkach, więc czekaliśmy w szałasie na tych co na końcu. W międzyczasie dołączył do nas Damian z Andrychowa, co się urwał z pracy, aby wspólnie z nami pokręcić . W schronisku szybki posiłek, grupowe foto i sruu w dół zielonym , wpierw fajnym singlem a potem interwałowo na Gancarz po leśnych duktach gdzie było więcej kurzu niż ziemi. Po pionowym zjeżdzie z Gancarza można było grilla zrobić od rozgrzanych klocków hamulcowych i obetrzeć sobie tyłek tylnim kołem…

Czas się strasznie dłużył, a my dopiero przed Andrychowem, więc trzeba było lekko skorygować plany i kierować się w stronę Bielska, a przed nami jeszcze dwie przełęcze, Targanicka i Przegibek. Karel lokalny poszukiwacz singli w Beskidzie Małym prowadzi nas kilkoma fajnymi skrótami do Sułkowic a potem pokazuje nam mega fajny uphill, czyli ulica Wesoła. Zaczyna się niewinnie asfaltowo, potem ażurowe płyty, a końcówka to pionowy szuter. Ponownie tworzą się dwie grupy, tych co się spieszą do domu i tych co mogą jeszcze chwile spokojnie sobie kręcić w pięknych okolicznościach przyrody. Z przełęczy Targanickiej zielonym szlakiem do Porąbki, szlak super , znowu jest wszystko co w MTB, a na koniec stromy techniczny zjazd, adrenalina skacze, jednak zjechany w całości. Potem już tylko Przegibek asfaltem i czarnym do Bielska… piękny dzień w doborowym towarzystwie. 100km i 2800m w pionie!

Relacja: Tomek

 
Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są własnością bbRiderZ.pl. Udostępnianie, wykorzystywanie, publikowanie bez pisemnej zgody jest zabronione.
Nierod, PSQ