Pętla Beskidzka

Rano zbiórka tradycyjne pod Gemini, Marco w swoim oczojebnym stroju Lampre-Merida, Paweł, Dawid, Kuba, czekamy na Karela, mamy go zgarnąć w okolicach przegibka. Kto ma ten zakłada sliki, bo trasa 100% asfaltowa. Niestety Karel dobrym tempem wdrapuje się na przełęcz i zjeżdza do BB, oznajmia, że chce przejechać Pętle, ale niechce mu się znowu jechać z powrotem na Przegibek, wiec jedzie dalej w przeciwnym kierunku do Ustronia. My ruszamy turystycznie pod górke, gdzie na Przegibku Piasek jakimś cudem niszczy opone w kolarzówce. Szybka decyzja - wraca po drugi rower i spotkamy sie w Żywcu pod Browarem.


Reszta wycieczki mając na uwadze, ze Piasek troche km bedzie miał przed sobą znowu turystycznie pod zapore w Tresnej, podziwiamy widoczki i nagle w Żywcu zdziwienie, bo wspaniali miejscowi policjanci urządzili sobie łapanke na zakazie ruchu. Zakaz to zakaz, nawet rowerem nie przejedziecie - nie, bo nie! typowe! Przez tych baranów musielismy jechać ostro pod góre objazdem i kilka km nadłożyć, po drodze Kuba dopompowuje koło (po raz pierwszy), w miedzyczasie Piasek dociera pod browar a my chwile po nim...


Dalej już fajnymi bocznymi dróżkami przez Milówke i Wegierską Górke. Krótka przerwa pod bierdronką przeradza się w dłuuuugi serwis oponiarski Kuby. Chłopak załozył nowe sliki do mtb, ale dętki to chyba były tajskie kondomy niż gumki do roweru w dodatku zbyt małej średnicy i co pare km musiał pompować... wiec tempo siadało, a tu nagle zza zakrętu pojawia się Karel i pyta wy dopiero tutaj??? (winowajca znowu pompuje). Podjazd pod Ochodzitą w tym upale to była rzeźnia, litry wody lały się po czole i plecach, a pod koniec trzeba było już wrzucić "trybke rozpaczy". Szybki postój pod karczmą, aby wszyscy się zjechali i frruuu w dół do Istebnej wyprzedzając kilka samochodów. Nie ma czasu na podziwianie widoków, bo prawie każdy obiecał coś rodzinie popołudniu. Jednak wizyta w sklepie zmieniła wszystkie plany...

Pani EWA!!! Miss Beskidów i wszystkiego w okolicy. Dawid od tej pory na zakupy jeździ z Bielska do Istebnej, Kuba nie może spać i każdą trase planuje, aby jechać znowu przez Istebną... mimo tych pięknych chwil trzeba jechać dalej, Marco pokazuje nam nowe fajne asfaltowe ścieżki w okolicy Kubalonki, przez piękne lasy i po stromych ściankach, Dawid pokonuje je nawet 2x, bo przegapił skręt, chyba dalej myślał o Pani Ewie. Z Kubalonki przez Zameczek i Skocznę na Salmopol. Kuba odpada na podjeżdzie z wiadomych powodów... pompuje koło, Dawid czeka na niego. Ja łapie swój rytm pod góre i dość żwawo pokonuje kilometry mijając po drodze kilku bikerów.


Na Salmopolu krótka przerwa i szybko z górki do Bielska. Oczywiście po drodze Kuba pompuje, żegnamy się i do domu... Telefon rozpaczy Kuby - skurcze, ale po chwili daje sobie rade, także cały i zdrowy wraca do domu. Dobrze, że Kuba kombinował z tymi oponami teraz, bo w następnym tygodniu Tour de Babia Góra, gdzie nie będzie już miejsca na niesprawdzone rzeczy, a Dawid to już nawet piosenke Golców przerobił dla Pani Ewy... do Istebnej wróć!



Relacja: Tomek

 
Wszystkie materiały zamieszczone na stronie są własnością bbRiderZ.pl. Udostępnianie, wykorzystywanie, publikowanie bez pisemnej zgody jest zabronione.
Nierod, PSQ